niedziela, 28 lipca 2013

Paint it Yellow

Jest mi za ciepło... gniję w domu, bo nie mogłam jechać nad jezioro :(
Jutro ma być 39 stopni.... najchętniej w te pogody ciągle bym spała. Budzę się do życia dopiero w nocy.

Zestaw sprzed kilku dni, kiedy jeszcze pot nie ciekł po tyłku ;)

Żakiet - Zara, chyba %
Szorty - Stradivarius %
Top - H&M
Torebka - Chanel
Bransoletki- Hermes, stylowebuty.pl
Szpilki - stylowebuty.pl




Paint it yellow - MODNAPOLKA.pl

POSH

Jak oszczędzać, by w ogóle nie odczuć różnicy w jakości życia...



Inflacja na wykańcza. Nie będę pisać o tym, że rządy Tuska wykańczają Polaków, bo na ekonomii się nie znam, ale tak chyba jest (żeby nie było, za czasów PISu lepiej nie było...).

Zarabiamy (sic!) z tego co widzę po znajomych coraz mniej. Cztery lata temu za równowartość 400zł miałam pełen wózek w Tesco, głównie mięsa. Dziś wydając 300 mam kilka rzeczy na dnie - ręcznik papierowy, szampon, jedną porcję piersi z kurczaka, makaron itp...

Siłą rzeczy, by choć spróbować utrzymać poziom życia, musimy się coraz więcej nakombinować.
I prawidłowemu kombinowaniu, tak by wilk był syty i owca cała, chciałabym poświęcić ten wpis...

Na co głównie wydajemy pieniądze:
jedzenie
chemia gospodarcza
ciuchy
kosmetyki
kino, przyjemności kulinarne na mieście
biżuteria
latem baseny i inne przeludnione atrakcje
zabiegi kosmetyczne

Przede wszystkim, będąc zakochaną w kulturze Dalekiego Wschodu, nie lubię marnotrawstwa, a my, ludzie zachodu tak uwielbiamy marnować co popadnie, z pieniędzmi i własnym zdrowiem na czele.

Załóż sobie notesik i wpisuj w nim przez miesiąc każdą wydaną kwotę (nawet wafelka w Żabce). Podlicz ile na co wydajesz.

Oszczędności w lodówce


Zacznijmy od jedzenia, bo na nie idzie statystycznie najwięcej pieniędzy.
Uwierz mi, że nie potrzebujesz chipsów do filmu (popcorn jest zdrowszy i tańszy, wystarczy mieć kuchenkę mikrofalową).

Mamy zwyczaj jeść do oporu, choć nie jesteśmy głodni, bo się zmarnuje... Bo już trzeci dzień stoi w lodówce... Nauczmy się zatem, wzorem Japończyków, zamrażać małe porcje jedzenia. Tym bardziej, jeśli jesteśmy leniwe, zróbmy sobie za jednym razem kilogram piersi indyka w warzywach i ... pochowajmy go w małych porcjach do zamrażalnika. Zróbmy tak z kilkoma potrawami. W ten sposób można zrobić w ciągu jednego weekendu zapas obiadów na cały miesiąc (na dłużej raczej nie polecam).



Została porcja ryby z kolacji? Ciach, do pojemniczka i mrozimy. Miliony ludzi na świecie głodują, a my wyrzucamy mnóstwo jedzenia. Uszanujmy dary natury, a przy okazji własny portfel.

Sałatka z kolacji plus kurczak z obiadu będą idealnym posiłkiem do zjedzenia w pracy. Nie wymagają specjalnego przygotowania, a Twoja talia szybko Ci podziękuje za zamianę bułki z twarożkiem ze sklepu obok firmy na coś zdrowego. Zapewniam, że portfel też i coś ekstra, na co właśnie zaczęłaś oszczędzać wyłącznie poprawiając, a nie obniżając jakość swojego życia.

Kolejną ważną rzecz opisywałam przy okazji diety KLIK ... Tu powtórzę się, lektury do przeczytania to Sztuka Umiaru i Sztuka Prostoty Dominique Loreau (na te książki akurat warto wydać kasę).

Umiar... umiar w jedzeniu. Nauczmy się raz na zawsze nie ulegać emocjom, które muszą dostać codziennie mrożoną kawę z lodem za 18zł (to w skali roku ponad 6,500zł - torebka od Prady). Nie będziemy szczęśliwsze po zjedzeniu frytek z McDonalda... może przez 3 minuty, jedząc je, ale później na bank będziemy czuć się grube i jeszcze bardziej zdołowane.

Tak samo lody... nie ochłodzą Cię w gorący dzień. Będzie Ci po nich zwyczajnie za słodko i ciężko. O wiele lepiej sięgnąć po wodę ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny. Kupisz ją w każdej kawiarni za 4-5zł. A to uczucie, że organizm dostaje witamin i się detoksykuje... Mmmm, bezcenne :)
Oczywiście jeszcze taniej wyjdzie kupno cytryn i założenie filtra wody w domu, ale powiedzmy sobie szczerze, zakupy męczą i trzeba się czasem czegoś napić w mieście :)

Jeśli ograniczymy cukier w diecie, słodycze przestaną w ogóle nas interesować. Uwierzcie mi, ja, jako fanka lodów dziś nie mogę już sobie wyobrazić, że jem taki ulepek. Krówki? Wypiłabym po jednej litr wody.

Zasada jest taka, że im więcej słodkiego jemy, tym paradoksalnie jesteśmy bardziej głodni. Dlatego ze słodyczy nigdy nic dobrego nie będzie.
Jeśli kochasz bułki z jagodami i czekasz na nie cały rok, to pewnie, kup sobie raz, nawet dwa razy w tygodniu jagodziankę i zjedz np na śniadanie lub wczesną kolację.

Ważne, by żyć przede wszystkim w zgodzie ze sobą, a nie pod jakimś chorym rygorem, ale...  Z UMIAREM.
Trzeba też najpierw wykopać to własne JA spod gruzów konsumpcjonizmu i dowiedzieć się, co tak naprawdę nasz uszczęśliwia.

Chcemy mieć piękną cerę, płaskie brzuchy i w wieku 85 lat jeździć na rowerze... 

Panierowany kotlet, czy ziemniaczki polane masełkiem nas do tych marzeń nie przybliżą, ale za to owszem, oddalą.

Powiecie nie wiem od czego zacząć, nie umiem gotować, nie znam się, u rodziców zawsze była tłusta kuchnia, więc nie umiem inaczej... Każda z nas kiedyś nie umiała gotować, albo przyrządzać potraw dietetycznych, ale od czego jest wujek Google, który ma odpowiedź na każde nasze pytanie i 1000 porad jak zastąpić niezdrowe składniki zdrowymi i dietetycznymi. Uwierzcie mi, dobrze przyprawiona zupa bez śmietany jest nawet lepsza niż ta ze śmietaną... Mnie już w tej chwili panierowane mięso nie przechodzi przez gardło. Po prostu odkryłam lepsze rzeczy i to już mi nie smakuje, a odkrywałam metodą prób i błędów, ale błędy też da się zjeść ;)

No tak, ale co zrobić na imprezie, na której wbąblujesz w siebie pięć piw, albo 2 litry soku przy okazji picia drinków?
Pij szampana... najmniej tuczy, najszybciej upija i jest najzdrowszy, więc po 2-3 kieliszkach będziesz miała dosyć :) Butelka wystarczy na długo. Nawet jeśli skubniesz sobie kieliszek do każdej kolacji, cenowo wyjdzie tyle co wódka z sokiem, czy piwo.

Wiele z nas zapija problemy. Alkohol jest drogi, a pomoc doraźna - smutki i rzeczywistość wracają po wytrzeźwieniu. Czy nie lepiej, jeśli sobie z czymś nie radzimy udać się do coacha, albo terapeuty?
Powiesz nie stać mnie... Policz ile wydajesz na alkohol - wystarczyłoby na terapię, a wątroba posłużyłaby Ci 30 lat dłużej.
Gwarantuję, że przy regularnym piciu Twoja waga będzie coraz wyższa.

Reasumując:
- zawsze przygotowujmy posiłki do pracy w domu, przy okazji
- jedzmy warzywa, kasze, ryż - są zdrowe i tanie
- nie przesadzajmy z proteinami, za dużo mięsa wcale nie oznacza zdrowej kuchni
- zamieńmy gotowe soki na te do rozcieńczania wodą i zwykła wodę z cytryną
- pijmy alkohol tylko okazjonalnie, szampana lub wino
- nie zapijajmy problemów...

Przeczytałaś? Podliczyłaś swoje miesięczne wydatki na jedzenie?
Chcesz wiedzieć ile ja wydaję? Ok 250zł i niczego mi nie brakuje :)
Nic się u mnie nie marnuje, niczego nie wyrzucam.


Nie potrzebujesz 10 różnych płynów do mycia podłogi, szyb, luster, framug, blatu, metalu...


Kiedyś miałam szafki pełne zakurzonych butelek, których nienawidziłam, bo zajmowały miejsce nigdy nie użyte. Tak naprawdę, jeśli nie masz drewnianych, woskowanych mebli, które potrzebują oleju do pielęgnacji, wystarczy ci jeden specyfik do czyszczenia - najtańszy z możliwych - woda z octem w butelce ze spryskiwaczem.
Jeśli nie lubisz tego zapachu, kup dowolny płyn do mycia szyb. Moim faworytem jest przezroczysty Clin. Ścieram nim kurze, blaty w kuchni, myję szafki, okna, lustra, ściany... Tylko jeden płyn plus papierowy ręcznik (szukaj ekologicznych na najniższych półkach w sklepie. Są najzdrowsze dla naszej skóry i najtańsze.)
Do mycia podłóg wystarczy trochę płynu do naczyń lub zwykłego mydła wlanego do miski z wodą.
Jeśli musisz wyszorować kafelki na tarasie, użyj do tego starej gąbki syrenki.
Na silne osady kamienia, np w kabinie prysznicowej Cillit Bang w sprayu plus zmywak kuchenny lub w/w syrenka, nadaje się też do gruntownego szorowania toalety (Cillit, nie gąbka ;) ).
Poza tymi dwoma rzeczami mam w domu jeszcze tylko Krecika, bo udrażniacz do rur jakiś musi być.
Do polerowania szczotkowanej stali wystarczy szmatka i odrobina oliwki/oleju (może być ten, na którym smażysz).
Gumowe rękawice i koniec listy.
Proszek do kolorów kupuję najtańszy - Dosię, do białego też, ale dosypuję odplamiacza z Betterware. W promocji kosztował jakieś śmieszne grosze, a wystarcza na kilka mcy. Takie połaczenie jest dużo bardziej skuteczne niż najdroższy proszek do prania.
Tabletki do zmywarki - najtańsze jakie są w Tesco - Poppy. Jedne z najlepszych jakie miałam (Somat był najgorszy). EDIT: NIGDY W ŻYCIU TANICH TABLETEK DO ZMYWARKI - ZNISZCZYŁY MI POMPĘ. Polecam, te ekologiczne z Rossmanna.
To cała moja chemia gospodarcza i sprząta mi się teraz o wiele lepiej, szybciej i skuteczniej, niż kiedy miałam 10 butelek do każdego mebla.

Moje wydatki miesięczne na środki do sprzątania...
Max 60zł, głównie na papierowe ręczniki.


Ubrania...
Nie mam tu złotej rady, bo kocham kupować ciuchy, jednak warto mieć w szafie pewne podstawy i ... zrobić sobie analizę kolorystyczną.

Buty:
baleriny - czarne, beżowe
szpilki - czarne, beżowe, opcjonalnie czerwone czy inne pasujące do ulubionej sukienki, albo najlepiej kilku
trampki - wcale nie muszą być markowe conversy - są wygodne, nadają się na spacer i rower, świetnie można nimi przełamać zbyt oficjalny strój
sandałki na płaskim obcasie - mogą być w szalonych kolorach, w końcu nosi się je latem
śniegowce - na wyjazd w góry i koszmarne mrozy
kozaki na obcasie, najlepiej czarne lub brązowe - na każdą inną opcję, kiedy po prostu nie wypada założyć śniegowców
klapki, które będzie można założyć na basen, plażę, czy wyjście do sklepu

Bluzki/swetry:
biała koszula oversize - jest bardziej nonszalancka niż zwykła biurowa z płótna, idealnie nadaje się na plażę
druga taka koszula w soczystym kolorze
luźne t-shirty z dekoltem, takie bardziej kobiece niż zwykły t-shirt, ale nadal nie z kategorii "seksowne ciuchy" - czarny, szary, biały
koszulki na grube ramiączka - czarna, biała i szara
ażurowy, luźny sweter (raczej jasny, kremowy) - przydaje się, by dodać elegancji zwykłemu t-shirtowi i dżinsom
ciepły sweter oversize do leginsów i jeansów - pudrowy, jasnoszary, zimą lepiej wybierać stonowane, ale jasne kolory
elegancki sweterek, jak ktoś lubi bliźniak do spódnicy lub sukienki (też lepiej by nie był czarny)
obszerny, szary  lub beżowy kardigan - pasuje do wszystkiego od sukienki przez kozaki,  po letnie szorty
ciepła, dresowa bluza - na wyjazdy, ogniska

Kurtki/żakiety:
dżinsowa kurtka
skórzana kurtka, najlepiej ramoneska lub krój motocyklowy (sportowa z prostym suwakiem i stójką) - stawiałabym na czarną
dwa, trzy dobrze skrojone żakiety - biały, czarny i w kolorze, w którym jest Ci dobrze (ja mam np żółty), tweed jest świetną opcją
beżowy trencz
wełniany płaszcz na zimę - jasnoszary, beżowy lub czarny
puchowa kurtka - da się  niej nie wyglądać tandetnie, musi mieć tylko odpowiedni krój (najlepiej retro, z paskiem w talii)- granatowa, czerwona lub beżowa

Spódnice/sukienki:
czarny ołówek
letnia, zwiewna maxi spódnica w pastelowym kolorze
szara mini spódniczka, jeśli nosisz
biały ołówek
letnia, romantyczna sukienka maxi w kwiaty lub etniczne wzory
mała czarna (ja mam krój skater, przewija się przez modę od lat 50tych)
elegancka sukienka w kolorze innym niż czerń (ratunek na śluby, chrzty i wesela)
szyfonowa, dziewczęca skater dress - ważne by była z jak najdelikatniejszego materiału
elegancka sukienka ołówkowa (świetnie wygląda w czerni i w czerwieni), idealna do biura
biała, letnia sukienka

Spodnie:
eleganckie - białe lub czarne, jeśli masz długie nogi, 7/8 fajnie podkreślą obcasy
jeansy - czarne, niebieskie, granatowe
szorty - niebieskie dżinsowe, białe lub czarne z mankietem, najlepiej mieć te 3 kolory
czarne leginsy

Bielizna:
majtki, które nie odciskają się pod spódnicami i nie tworzą fałdek - czarne, białe, beżowe
dobrze dobrane staniki - czerń, biel, beż

Torebki:
czarna i beżowa kopertówka
średnia torebka na co dzień (najbardziej uniwersalna będzie czarna)
większa torebka do pracy/na zakupy - np jasnoszara (czerń na takiej dużej powierzchni zaczyna przytłaczać)
brązowa, nieduża listonoszka (do letnich zestawów i klimatów etno/boho)

Dodatki:
perły - naszyjnik, kolczyki, bransoletka
kolia w złotym lub srebrnym kolorze (zależy, który z nich bardziej pasuje do cery)
tania biżuteria sezonowa, bogata w kolory modne w danym momencie
kolczyki koła - nigdy nie wyszły z mody
bawełniana apaszka w pastelach
jedwabna apaszka w żywszych kolorach (można ją zawiązać na rączce od torebki np)


Wracając do sezonowej biżuterii... można ją kupić od 5zł za bransoletkę, czy naszyjnik na eBayu. Wysyłka jest gratis. Przy takiej cenie możemy pozbyć się bez żalu bibelotów, które przestaną nam się już podobać i wymieniać je co sezon. Bardzo często w sieciówkach spotykam identyczne rzeczy jak te zakupione przez sieć, ale 5-6 razy droższe. Jakość wykonania jest taka sama - te i te pochodzą z Chin i bez sklepowej marży też zapewne były po 5zł...

Wchodzimy na ebay.co.uk, wpisujemy necklace, collar, choker, bracelet, cuff bracelet, earrings etc... zaznaczamy opcje buy now, worldwide, new, price and pp - lowest first i wybieramy, co nam się podoba :)

Mimo całej sezonowości, nie ulegajmy modzie za bardzo. Kupujmy tylko to, co pasuje nam do ubrań, które mamy. Pewnie, że można zaszaleć z turkusowym naszyjnikiem do białej bluzki, ale kupujmy tylko te kolory, które "czujemy" :)


Kino...
Powiedzmy sobie szczerze, większość hollywoodzkiej papki nie jest warta ani straty dwóch godzin, ani wydania blisko 100zł na dwa bilety, popcorn i colę, po której masz tylko wypchnięty brzuch...

Po pierwsze warto przed pójsciem do kina zerknąć na IMDB, czy filmweb i zobaczyć ocenę filmu. Często trailer jest cudowny, a po wyjściu z seansu czujemy się nabici w butelkę...
Po drugie, jeśli nie masz kablówki, większość seriali, również tych, które aktualnie leciały kilka dni temu w tv można obejrzeć na serwisie kinomaniak.
Po trzecie, jeśli masz kablówkę, na pewno istnieje możliwość wypożyczenia filmu bez wychodzenia z domu, tzn VOD, koszt to ok 9zł.



Basen...
Dwie godziny dla dwóch osób, to ponad 100zł, cały dzień ok 150zł. Teraz, w upały, baseny są pełne panów z wielkimi brzuchami i gęstym futrem na plecach oraz rozkrzyczanych dzieci. Kiepski odpoczynek, nie ma mowy o ciszy, a i wrażenia estetyczne nie najlepsze...
Dlaczego tak łatwo zapomnieliśmy o tym, jak bawili się nasi rodzice, gdy nie było wokoło tylu sztucznych atrakcji? Mamy w kraju wiele czystych jezior, gdzie nie ma tłumów ludzi. Baa każdy ma ich kilka w swoim województwie. Czy nie przyjemniej wrzucić do samochodu materac, ponton i wyruszyć na plażę, którą będziesz dzielić jeszcze z 3 może 4 osobami?
Mnie zasikane baseny i bitwa o wolny leżak niezbyt kojarzą się z dobrym spędzeniem czasu...
No i nad jeziorem mniejsza szansa, że ktoś połaszczy się na Twój kapelusz słoneczny, kiedy Ty pójdziesz popływać ;)


VS.



Kosmetyka...

Upiększamy się (jak to kolega nazwał kamuflażem miejskim ;) ), ujędrniamy, nawilżamy, ale chyba najwięcej pieniędzy wydajemy na walkę (bezskuteczną) z pomarańczową skórką.
Ileż to pieniędzy straciłam na różne zabiegi kuszące z ulotek i stron internetowych wszelakich DAY SPA i salonów kosmetycznych... Guam, Agyptos, lipoliza iniekcyjna (udowodniono już, że nie działa), masaże bańką chińską, elektrostymulacja, endermologia, chirurgiczne usuwanie cellulitu... Te wszystkie przyjemności wyszczuplają, owszem, ale jedynie portfel, a napinają... miesięczny budżet, a nie skórę.
Jeśli chcesz raz na zawsze pozbyć się cellulitu - zmień dietę i ćwicz. Jest to jedyny skuteczny sposób, jedyny, który daje efekty, a przy tym... najtańszy.

Już dawno odpuściłam sobie "innowacyjne zabiegi", bo jedyne co poprawiały, to chwilowe samopoczucie, dając złudne wrażenie dbania o siebie.
Jeśli masz ochotę iść do spa, zafunduj sobie masaż ciała gorącą czekoladą, masłem shea, czy gorącymi kamieniami. Coś, co Cię rzeczywiście odpręży, bo to jedyne, co może dać wizyta u masażystki. Odpuść walkę z wiatrakami przy pomocy "cudownych, ujędrniających smarowideł do tyłka...".


Producenci kosmetyków dokładnie wiedzą, co robią... SLS i inne chemiczne środki myjące zawarte w żelach pod prysznic skutecznie nas wysuszają, więc musimy sięgać po balsamy, nawilżające tylko z nazwy, bo na ogół są oparte na ropopochodnych zapychaczach, które nie dają NICZEMU przeniknąć przez skórę. Nie nawilżą, a jedynie udadzą, że tak działają... aż do ich zmycia. I od nowa, by butelka szybko się skończyła i byś musiała kupić kolejną. Identycznie jest z kosmetykami do twarzy...
Nie ważne, czy te kupione w perfumerii za 200zl, czy te z marketu za 20zl, czy te z apteki za 100zł. 90% z nich to sama chemia, szkodliwa, często rakotwórcza. Tu pisałam więcej na ten temat: KLIK
KLIK KLIK

Złotym środkiem jest powrót do kosmetyki ekologicznej. Niestety EKO jest modne i często swoje kosztuje (najlepsze marki to Dr. Hauschka i Phenome). Często też producenci mataczą, posługując się w nazwach słowami Eko, Bio, czy Naturalne, co wcale nie oznacza kosmetyków ekologicznych i zdrowych (np "naturalne kosmetyki" Yves Rocher, Ziaja i jej "naturalne" kremy, Tołpa "Eco Spa").
Są one równie naturalne, co twarz matki Sly Stallone ;)


Tutaj mały przegląd dostępnych w aptekach Juventa kosmetyków ekologicznych KLIK
Ja jednak, jak zwykle polecam minimalizm i zastanowienie się, co tak na prawdę jest nam potrzebne.
Sterta butelek, tak jak w przypadku środków do czyszczenia, potrafi jedynie irytować i wysypywać się z szafki. Reklama w TV, gazecie kusi innowacyjnymi składnikami, obiecuje cuda na kiju, a kiedy przestudiujemy skład naszego nowego balsamu, który miał być rewolucyjny, okaże się, że to dokładnie taki sam syf, jak wszystkie te, które mamy już na półce w łazience...
Nabite w butelkę... po raz kolejny.

Mój wybór padł na markę Alterra, produkty Rossmanna.
Mają jeden z lepszych certyfikatów, a ich skład, poza kremem do twarzy, który składa się głównie z alkoholu, jest nienaganny. Tutaj więcej info : KLIK

Z wykwitami na skórze i przesuszeniami walczyłam od kilkunastu lat. Skóra po myciu była nieprzyjemnie ściągnięta i musiałam się czymś posmarować. Nie miało większego znaczenia, czy używam żelu do mycia za 100 czy 10zł. Efekt był zawsze ten sam. Balsamy przetestowałam wszystkie - od Clarinsa, przez SVR, LA Roche, na L'Orealu i Nivei kończąc. Wszystkie działały powierzchownie i po kolejnym prysznicy, nawet tego samego dnia, problem suchej skóry wracał.

Do czasu...
Kilka miesięcy temu przestawiłam się na ekologiczne, wegańskie żele Alterry. Po miesiącu, dwóch zniknęły wszelkie przesuszenia - na ramionach, łydkach, policzkach. Skóra jest sprężysta, nie piecze, nie ciągnie. Wywaliłam wszystkie balsamy.
Po zmianie szamponu, na Alterrę również (to bardzo tania marka), przestałam mieć epizody z przesuszoną skórą głowy.




Dziś nie ma szans, by stanął u mnie w łazience jakiś Dove, czy Timotei. Brrr
Żel p/p jest tak delikatny, że z powodzeniem myję nim też twarz (nie szczypie w oczy).
Podobno ich balsamy do ciała, za całe 9zł ;) są świetne. Ja preferuję oleje, a właściwie jako balsam, to jeden olej - kokosowy nierafinowany. Pachnie przecudownie, nadaje się do masażu, nawilża skórę na tydzień, a nawet dwa, więc nie ma potrzeby wcierać go w siebie po każdym myciu. Oszczędzamy czas i pieniądze, a za 30zł mamy kosmetyk, któremu Dior nie może się równać :)

Do włosów, jako maski używam oleju Macadamia, a do twarzy pod podkład Macadamia lub Arganowego (oba napinają skórę).

Nadmiar z twarzy, czy ciała możemy usunąć ręcznikiem (polecam mieć do tego osobny, bo będzie pachniał orzechami :) )

Jak już jesteśmy przy oleju Arganowym, każda z Was zna pewnie tę butelkę. W aptece kosztuje ok 100zł. Skład jest prawie bardzo dobry... Możemy zamiast tego, bez najmniejszej utraty na jakości, kupić olej prosto z Maroko za 30zł (Allegro) i dopasować wygląd butelki do wystroju łazienki.
Ja trzymam oleje w szklanych butelkach z Ikei. Ta z pompką jest idealna do toniku bądź hydrolatu (służy jako tonik, kosztuje 5zł). Olej kokosowy trzymam w pojemniku z pompką, takim jak do mydła :)

Mamy więc:
żel pod prysznic
szampon
odżywkę (Alterra)
krem do rąk (Alterra)
maskę do włosów
olej do ciała i twarzy
Potrzebujemy jeszcze peelingu - najbardziej pobudzający krążenie i najlepiej ścierający jest ten z kawy zrobiony w domu. Kosztuje bardzo niewiele, albo nic, jeśli użyjemy fusów pozostałych w ekspresie, czy zaparzarce do kawy :) Możemy spokojnie zrobić sobie porcję na 2-3 tygodnie i przełożyć do jakiegoś ładnego słoiczka. (Kawa mielona/fusy, trochę soli, olej, żel pod prysznic)

Innym peelingiem jest tzw suchy peeling. Wydatek jest jednorazowy na lata: KLIK
Jeśli tylko mamy cierpliwość, to super odprężający zabieg :)

Lekki filtr na lato? Masło Shea. Więcej o olejach tutaj: KLIK

Czy w łazience potrzeba nam czegoś więcej? Raczej nie...


Idziemy więc do toaletki :)
Filtr 60zł
Baza 120zł
Korektor 60zł
Podkład 200zł
Puder 60zł
Róż 30zł
....

Przechodząc na kosmetyki ekologiczne, wybrałam podkłady mineralne. Mają naturalny filtr i mikę, która pozwala zapomnieć o bazie.
Podkład mineralny 30zł
Korektor mineralny 30zł
Róż mineralny 30zł

Efekt jest taki sam, a skóra zdrowsza.

Opisy podkładu mineralnego i zdjęcia kolorówki : KLIK


Ostatnim moim pomysłem na oszczędzanie jest wybór lakieru do paznokci. Przyznam, że tylko raz miałam Diora i zostawiał koszmarne purchle :(

Zrobiłam więc test i przegląd lakierów z drogerii za 5, 10 i 15zł.


Lakiery do 5zł:


Miss Selene - są dostępne w Golden Rose, cena ok 3zł. Fatalne krycie, miałam kilka kolorów i trzeba było nakładać 3-4 warstwy... strasznie się smuży.

Eveline - kryje nieźle, w 100% przy drugiej warstwie, nakłada się równomiernie. Cena ok 5zł

Lovely - kryje słabo, ale nie zostawia smug. Przy 2 warstwach efekt jest w porządku, ale nie zachwycający. Cena 5zł

Wibo - to jest dla mnie totalna porażka. Taniutkie lakiery o sporej pojemności, ale tak potwornie rozrzedzone, że wymagają 4 warstw, a już przy 3 robią się purchle :/ Ten sam efekt niezależnie od koloru.



Miss Sporty - idealne krycie za pierwszą warstwą. Szybko traci połysk, ale myślę, że jest wart swojej ceny. 4-5zł



Lakiery do 10zł:


Astor - łososiowy ma idealne krycie od pierwszej warstwy, cena ok 7-8zł

Astor - żółty... wiem, że ten kolor ogólnie jest w lakierach słaby, ale tutaj po drugiej warstwie zrobił mi się purchle, a dopiero druga kryje ... 7-8zł

Rimmel - czerwony i mięta kryją w 100% od pierwszej warstwy, cena w promocji 5zł, bez 14zł

Rimmel - żółty wymaga 2-3 warstw, po 2 warstwie purchle :/ cena w promocji 5zł, bez 14zł

Łososiowy - kryje przy 4 warstwie... cena w promocji 10zł, bez 20zł


Lakiery do 15zł:


Manhattan zawsze dobrze mi sechł i świetnie krył. Czarny jest jedynym lakierem, który od pierwszej warstwy daje heban :) Podobnym z Inglota musiałam malować 2-3 razy. Cena ok 15zł

Nude i fioletowy - kryją po 2 warstwie, cena ok 15ał


Maybelline - kryje w 100% od pierwszej warstwy (żółta wersja od drugiej), cena 12zł

Inglot - każdy kolor kryje od 2 warstwy, cena 17zł


Jeśli macie w domu jakieś nie kryjące lakiery, taki bladożółty jako podkład będzie świetnym ratunkiem :)



Na czym nie warto oszczędzać?



Perfumy, bo tych dobrych wystarczy kilka kropel, a tanich wylejemy na siebie pół butelki, by coś poczuć. W skali roku wyjdzie na to samo...

Eyeliner - tanie się kruszą, ściągają powiekę, ciężko się nimi umalować.

Cienie do powiek - te najtańsze są mniej bogate w połyskujące minerały i całkowicie nietrwałe, bo słabo napigmentowane.


PAULINA


sobota, 20 lipca 2013

Mrs Van De Kamp

Uwielbiam Bree z Gotowych na wszystko, a taki styl kojarzy mi się z nią i jej niedzielną wizytą w protestanckim kościele ;)

Miałam do zestawu piękne perły, ale rozsypały mi się po całej łazience w chwili, gdy próbowałam je założyć...

Sukienka - AX Paris
Perełki - Glitter
Torebka - Stylowebuty.pl
Szpilki - Stylowebuty.pl




Mrs Van De Kamp - MODNAPOLKA.pl

POSH

czwartek, 11 lipca 2013

Festivals Forever

Stety, niestety, mam teraz trochę (czyt. za dużo) wolnego czasu i nie bardzo wiem, co z nim zrobić...
Tak będzie jeszcze przez co najmniej miesiąc.

Jakie macie pomysły na zapełnienie sobie wakacyjnych dni?
Nadrobiłam Pretty Little Liars - notabene uwielbiam rozpoznawać na nich ciuchy, które albo mam w szafie, albo znam, oglądałam, mierzyłam :D
Jeżdżę na wieś, ale po dłuższym czasie tam też się nudzę. Książki mi ostatnio jakoś nie wchodzą, choć powoli dojrzewam do Maga Fowlessa (podobno genialna pozycja).
Dom wysprzątany, zwierzaki wyczesane, wszystkie sprawy załatwione... i taki martwy okres.

Tym gorzej dla mnie, że jest masa rzeczy, które oczywiście robić można - nauka surfingu, jazdy konnej, nurkowanie na rafie, zwiedzanie świata, ale... w chwili obecnej wszystkie pieniądze staram się przeznaczyć na mój kiełkujący interes, który, ponieważ pracownia się jeszcze remontuje, nie zabiera mi satysfakcjonującej ilości czasu... Dryfowanie na materacu nudzi mi się po dwóch dniach :(

Stąd moje pytanie do wszystkich tych, którzy w lipcu i sierpniu zbijają bąki. Jak spędzacie czas?



Koszulka z ażurowym tyłem - Zara
Spódnica - Zara
Pasek - Zara
Torebka - Aldo
Bransoletka na ramię - H&M Fashion Against Aids
Bransoletki, Kolia - India, eBay
Kolczyki - H&M
Sandałki - no name
Kapelusz - H&M Man




Festivals Forever

POSH

środa, 10 lipca 2013

I hear the birds on the summer breeze, I drive fast

Wpłynąwszy na żenady przestwór oceanu... wprosiłam się sąsiadom do ogrodu na zdjęcia...
Bo
a) mają ładniejszy ogród
b) u mnie nie było odrobiny cienia - sosny rzucają go na działkę obok, a pod drzewkami owocowymi musiałabym klęczeć

Swoją drogą chciałabym mieć kiedyś taki ogródek pod linijkę. Niby zawsze podobały mi się angielskie, zarośnięte i dzikie "tajemnicze ogrody", a francuskie wydawały się ********* (poprawność polityczna), ale muszę przyznać, że w tak zadbanym miejscu cudownie się wypoczywa. Różnorodność kwiatów i kolorów cieszy oko, wielka jabłoń daje upragniony cień, a weranda z rattanowymi sofami bogato obłożonymi poduchami aż woła, by na niej usiąść, wyciągnąć nogi i wyłączyć myśli.
Domek wzorem francuskich willi w postajennych budynkach, zrobiony jest z dawnej obórki.
Można? Wszystko można, tylko trzeba mieć pomysł :)


Bluzka - jestesmodna.pl
Szorty - Zara
Torebka - Aldo
Top - H&M
Japonki - Aldo
Bransoletki - Hermes, Rossmann, H&M



I hear the Birds on the Summer Breeze I drive fast

POSH

niedziela, 7 lipca 2013

She's like the wind

Uwielbiam!
Jego, Ją, film i tę piosenkę.





Muszę go znów obejrzeć...

Dziś dokonałam "wielkiego" czynu. Z nieziemską migreną wysprzątałam cały dom. Musiałam tylko zasłonić żaluzje, bo słońce wciskało mi oczy w czaszkę.



Sukienka - Asos
Marynarka - H&M
Koturny - Aldo
Pasek - Asos
Biżuteria - eBay, H&M
Torebka - LV Neverfull





She's like the wind




Byłbym zapomniała o najważniejszym :) Mam nowego domownika!





POSH

piątek, 5 lipca 2013

Ain't no sunshine when she's gone...

Dół, smutek, nostalgia? Nie wiem jak to nazwać, ale "coś" mi jest :/
Nie zamierzam się nad tym zastanawiać, bo na całe szczęście, dzień dobiega już końca.
Może tak działa na mnie oblany egzamin? Może perspektywa samotnego weekendu?
Wszystko niby jest w porządku, do tego słońce grzeje na całego, a moje samopoczucie ma focha.
Jutro mam nadzieję, mała niespodzianka :) Ale na razie ciiii...
Na razie nikt nic nie wie :)


Bluzka - fashionata.pl
Spodnie - Zara
Buty - Aldo
Pasek - Asos
Biżuteria - Avon, eBay
Torebka - Mohito %




Stylizacja: Ain't no sunshine when she's gone...
POSH

środa, 3 lipca 2013

Kiss me hard before You go...

 Ważne!
Lista obserwatorów google ma niedługo zniknąć, zostaje nam Bloglovin, śledźcie mnie tam :)


Follow my blog with Bloglovin


BLOGLOVIN

Moich wyprzedażowych zdobyczy ciąg dalszy, tym razem idelanie leżące kobaltowe rurki z Zary (pokazywałam już identyczne piaskowe) :)

Wczoraj był dziwny dzień. Ogólnie pogoda jest "dziwna"... Przebierałam się 3 razy. Od upału było mi aż słabo, a wieczorem musiałam założyć kurtkę. Nie mamy jeszcze sierpnia, by wieczorami temperatura spadała o 15 stopni, a jednak spada. Wszystko się pomieszało :/

Mam ostatnio masę pomysłów. W głowie siedzi już kilka nowych zestawów, to i z nudów zmieniam strój dwa razy dziennie :)

A wczoraj wieczorem było tak:

Ramoneska - Bershka
Top - H&M
Rurki - Zara %
Sandałki - Quazi
Torebka - Chanel 2:55
Zegarek - Calvin Klein
Biżuteria - eBay




 





POSH